Aby zrozumieć fenomen smartwatchy, mniej więcej rok temu kupiłem Apple Watcha. Dałem się skusić tym, że urządzenie, zachęca do aktywności fizycznej, monitoruje pracę serca, przypomina o tym, o czym mi udaje się wciąż zapominać oraz nie kosztuje tyle, co porządny 'mechanik'. Po kilku tygodniach urządzenie trafiło do szuflady, a następnie na sprzedaż. Ponieważ czasomierz ten ma wiele smaczków, opiszę je w możliwie logicznej kolejności. Zegarmistrzostwo pewnej klasy ma swoje estetyczne kanony i praktycznie wszystkie zawarto tutaj w jednym, małym kalibrze. Pod rotorem widać perłowanie płyty bazowej. Dźwignie są satynowane, a mostki ozdobione pasami genewskimi, z wypolerowanym rantami. Wypolerowane są tez łby mocujących je śrubek, ale zrezygnowano z ich termicznego zabarwienia na niebiesko. Nomos Tangente Neomatik 39 wyposażono w werk z automatycznym naciągiem, o oznaczeniu DUW 3001 - pisaliśmy o nim przy okazji jego premiery TUTAJ. Z wyglądu jest to mechanizm dosyć prosty, ale należycie wykończony. Inspirowanych, ponieważ Longines zasadnie nie idzie drogą idealnie wiernych reprodukcji (nazywanych w branży reedycjami) tylko czerpie z historii, tworząc na jej bazie nowe wersje klasycznych zegarków, zmienionych niby nieznacznie, a jednak. Kalbe to mała, licząca sobie nieco ponad 8000 mieszkańców miejscowość nad rzeką Milde w północnych Niemczech, w kraju związkowym Saksonia–Anhalt. W tej oddalonej o 320km od niemieckiego centrum zegarmistrzostwa – Glashutte – miejscowości, przy ulicy Westpromenade 7, ulokowana jest mała rodzinna manufaktura klanu Dornblüthów.
Niestety, podobnie jak pod względem designu (żółte szkło) tak i pod względem mechanizmu testowany model nie jest najlepszym przedstawicielem rodziny SpidoLite. Zegarek napędza bowiem doskonale znany wszystkim kaliber ETA 2892A2 z naciągiem automatycznym i 42h rezerwą chodu. Przypominam, że zegarki można zamówić na paskach, na bransoletach - także w opcji bi-color albo z kopertami wykonanymi w całości ze złota. W trzeciej generacji De Ville Prestige Omega różowe złoto zastąpiła opatentowanym przez siebie złotem Sedna. Na pierwszy ogień poszedł model Striking Time, potem - bazując na tym doświadczeniu - pokazano wersje Decimal Strike (z wybijaniem każdych kolejnych 10 minut) i wreszcie apogeum dźwiękowych komplikacji – repetycję minutową. Gdyby sięgnąć do najbardziej współczesnej historii, powrót różowego na zegarkowy cyferblat można przypisać Rolexowi i kolekcji Oyster Perpetual, która reaktywowała historycznie kolorowe cyferblaty modeli Stella. Lubię myśleć, że przez 10 lat pisania dla CH24.PL nauczyłem się możliwie obiektywnie oceniać zegarki i zdobyłem wiedzę, predestynującą do bycia redaktorem naczelnym największego zegarkowego portalu w Polsce. Przez moje ręce przeszło pewnie kilkaset (jeśli nie więcej) czasomierzy z każdego możliwego przedziału cenowego, w pełnym przekroju jakości wykonania.
Trzy wkomponowane w środek tarczy totalizatory otoczono srebrnymi, wypolerowanymi ramkami i ozdobiono szlifem słonecznym. Na każdej z nich namalowano czarne indeksy i dołożono proste, wypolerowane wskazówki. Między mały sekundnik a licznik 12-godzinny Tissot wsadził nachylone pod kątem 45° okienko daty - pewnie najbardziej kontrowersyjny detal cyferblatu. replica Richard Mille rm 17 Wybór konkretnego modelu zaś podyktowała pospołu sympatia (do niego właśnie) i możliwość porównania go bezpośrednio z odpowiednikami Swiss Made. Zanim jednak o tym, jak wypada takie porównanie, przyjrzyjmy się w detalach zegarkowi, który nosiłem przez ostatnie 2 tygodnie – Grand Seiko Spring Drive GMT z numerem Ref.SBGE001.